W skrócie: Wideo od prezesa działa, gdy brzmi jak rozmowa, a nie jak przemówienie. Zacznij od jednej myśli, którą widz ma zapamiętać, rozpisz ją na trzy punkty zamiast pełnego skryptu i nagraj telefonem przy oknie z mikrofonem w ręku. Cały film niech trwa kilka minut, z napisami. Jeśli lider się waha, zaplanuj dwa albo trzy podejścia i wybierz najlepsze.
Wideo od prezesa to nagranie, w którym szef firmy mówi do pracowników, klientów albo partnerów, bez pośrednika i bez wielkiej produkcji. Większość takich nagrań psuje ten sam odruch: lider siada, wyciąga kartkę z gotowym tekstem i czyta. Wychodzi komunikat z urzędu. Zespół ogląda to jak ogłoszenie na tablicy w korytarzu: wzrokiem po nagłówku i dalej.
Zacznij od jednej myśli
Zanim włączysz kamerę, dokończ jedno zdanie: „Po tym nagraniu zespół ma wiedzieć, że…”. Jedno, nie cztery. Wideo, które próbuje zmieścić wyniki kwartału, plany na rok, podziękowania i zmianę w regulaminie, jest jak walizka zapakowana na ostatnią chwilę: wszystko w środku, ale nic nie da się znaleźć.
Dobry cel brzmi konkretnie. „Wprowadzamy nowy sposób zgłaszania pomysłów i chcę, żebyście spróbowali go w tym miesiącu.” Zły cel brzmi „Chcę się z Wami podzielić refleksjami”. Pierwszy da się nagrać i da się sprawdzić, czy zadziałał. Drugi to mgła.
To jedno zdanie staje się też początkiem nagrania. Powiedz je w pierwszych sekundach, własnymi słowami, zanim zaczniesz wstępy.
Punkty zamiast skryptu
Pełnego tekstu nie czytaj. Czytany tekst ma inną melodię niż mowa: zdania są dłuższe, wzrok ucieka w bok, głos robi się równy jak linijka. Ludzie wyczuwają to od razu.
Zamiast skryptu przygotuj trzy punkty na kartce. Przy każdym jedno słowo albo hasło, nie zdanie:
- Po co nagrywam (jedna myśl z poprzedniej sekcji).
- Co to zmienia dla Was (jeden konkretny przykład).
- Co robicie dalej (jedna prosta prośba).
Pierwsze zdanie możesz mieć zapisane słowo w słowo, bo najtrudniej zacząć. Resztę mów z głowy. Przy trzech punktach nie zgubisz się, a jeśli zapomnisz kolejność, nic się nie dzieje, bo to rozmowa. Kartka obok obiektywu zadziała lepiej niż kartka w ręku.

Bez tekstu się nie obejdziesz? Weź prompter. Jak go ustawić w telefonie, opisałem w poradniku o teleprompterze w telefonie. Prompter ma pokazywać Twoje punkty albo krótkie zdania, nie esej. Jak mówić do obiektywu, żeby nie wyjść sztywno, rozpisuje tekst jak mówić do kamery.

Miejsce, tło i światło z okna
Nie potrzebujesz studia ani sali konferencyjnej z logo na ścianie. Potrzebujesz jednego spokojnego kąta w biurze lub w domu, z którego ludzie nie znikną w tle. Biblioteczka, zwykła ściana, okno z boku. Odpada pokój pełen chaosu, otwarte drzwi, przez które ktoś przejdzie, i tło z ekranem pełnym czyichś danych.
Światło z okna wystarczy. Usiądź twarzą do okna albo ustaw się bokiem, z oknem po jednej stronie, a kamerę przed sobą. Najgorszy układ to plecy do okna: wtedy z Twojej twarzy robi się ciemna plama, a okno świeci jak lampa w oczy widza. Drugi grzech to lampa z sufitu, bo rzuca cienie pod oczami. To najczęstszy błąd, jaki widzę przy nagraniach telefonem.
Telefon ustaw na wysokości oczu, na statywie albo na stosie książek. Obiektyw na wysokości oczu to jak rozmowa przy stole.

Dźwięk jest ważniejszy niż obraz
Widz wybaczy trochę ziarna na obrazie. Nie wybaczy szumu i pogłosu, bo przy słabym dźwięku wyłącza film po kilkunastu sekundach. Mikrofon wybierz pierwszy, jeszcze przed lepszą kamerą.
Na początek wystarczy mikrofon lavalier albo mały bezprzewodowy zestaw, który przypinasz do ubrania blisko ust. Więcej o mikrofonach do nagrań telefonem znajdziesz w tekście o mikrofonie do telefonu. Przed pierwszym prawdziwym nagraniem zrób próbne nagranie na 20 sekund i posłuchaj go w słuchawkach. Szum klimatyzacji, stukanie w biurko, echo w pustej sali wychodzą dopiero wtedy.
Ton: rozmowa, nie przemówienie
Przemówienie ma wstępy, patos i długie okresy. Rozmowa ma krótkie zdania i konkret. Wyobraź sobie, że mówisz do jednej osoby z zespołu, którą dobrze znasz, a nie do auli. To prosty trik: zamiast „Szanowni Państwo, pragnę poinformować” powiedz „Mam dla Was nowinę”.
Kilka zasad, które pomagają:
- Mów „Wy” i „my”, nie „pracownicy” i „organizacja”.
- Daj przykład zamiast ogólnika. „Zgłoszenie zajmuje dwie minuty” działa lepiej niż „proces został uproszczony”.
- Nie przepraszaj za nagranie. Zdanie „przepraszam, że tak niedoskonale” robi z filmu pierwszą wadę.
- Uśmiech na początku i na końcu. W środku bądź poważny tak, jak wymaga temat.
Lekka nieidealność działa na korzyść lidera. Nagranie wypolerowane do połysku wygląda jak komunikat zarządu. Nagranie z jednym lekkim potknięciem wygląda jak człowiek.
Długość: kilka minut i koniec
Rozsądny kształt to od jednej do pięciu minut, zależnie od tematu. Nie znam jednej magicznej liczby i nie wierzę w takie liczby z poradników. Znam zasadę: powiedz, co miałeś powiedzieć, i skończ. Gdy temat jest większy, tnij na dwa filmy zamiast jednego długiego.

Dla porównania: pięć minut mówienia do kamery to tyle, ile trwa krótka rozmowa przy ekspresie. Jeśli rozmowa przy ekspresie wymagałaby dwudziestu minut, rzecz nadaje się na spotkanie, nie na wideo.
Napisy: część ludzi obejrzy bez dźwięku
Część widzów obejrzy nagranie w open space, w pociągu albo na telefonie z wyciszonym dźwiękiem. Bez napisów nie dowiedzą się, co chciałeś im przekazać. Napisy pomagają też osobom słabiej słyszącym i tym, którym polski nie jest językiem ojczystym. Jak je wygenerować i poprawić, opisuje tekst o automatycznych napisach do filmów. Przeczytaj je do końca przed wysyłką. Automat potrafi pomylić nazwiska i nazwy produktów, a literówka w imieniu klienta w filmie od prezesa kłuje w oczy.
Jedno ujęcie czy kilka
Masz dwie drogi i obie są w porządku.
Jedno ujęcie bez cięć to najprostsza opcja: nagrywasz, przycinasz początek i koniec, wysyłasz. Daje naturalny rytm i oszczędza czas. Minus: wpadka w środku zostaje albo trzeba nagrywać od nowa.
Kilka ujęć pozwala poprawić jedno zdanie bez powtarzania całości, ale wymaga montażu i łatwo o sztuczność, jeśli tniesz co trzy sekundy. Nagrywaj w kawałkach według punktów (jeden punkt, jedno ujęcie) i klej bez efektów.
Mój wybór dla większości wiadomości od lidera: jedno ujęcie, a na wypadek wpadki kilka podejść. Z efektami przejść w montażu nie przesadzaj, bo łatwo o efekciarstwo.

Gdy lider się waha
Wielu liderów nie lubi siebie na nagraniu. To normalne.
- Zrób dwa albo trzy podejścia. Pierwsze jest rozgrzewką, drugie zwykle najlepsze. Nie ma sensu oceniać po pierwszym.
- Mów do jednej osoby, którą znasz. Można ją postawić za telefonem i mówić do niej.
- Nie oglądaj od razu. Obejrzyj po godzinie, z napisami. Zaraz po nagraniu widać tylko wady.
- Zostań sobą. Jeśli na co dzień żartujesz, nie rób sztywnej miny przed kamerą. Jeśli jesteś spokojny, nie udawaj entuzjazmu.

Kryzys i wypowiedzi o spółce
Gdy trzeba szybko zareagować na trudną sytuację, wideo od lidera potrafi uspokoić, bo ludzie widzą twarz i słyszą ton. Zasada ta sama co zawsze: jedna myśl, krótko, konkretnie, bez wykrętów. W kryzysie nie ryzykuj improwizacji w sprawach, które mają skutki prawne albo finansowe.
Jeśli firma jest spółką giełdową albo wypowiedź dotyczy wyników, planów lub zdarzeń, które mogą wpłynąć na spółkę, uważaj podwójnie. Nie wykładam tu przepisów. Zasada praktyczna: przed publikacją pokaż tekst punktów prawnikowi firmy i zapytaj, czego nie mówić. Dotyczy to też zgód osób, które pojawiają się w kadrze albo w tle, oraz regulaminu platformy, na której publikujesz. Spisz zgody, przejrzyj je z prawnikiem i dopiero potem wrzucaj film.
Z mojej praktyki
Z liderami pracuję nad wystąpieniami i wideo w komunikacji wewnętrznej. Moja rada przy wideo prezesa jest jedna: nagrywaj rozmowę, nie przemówienie. Nie zaczynam od zakupów, tylko od jednej myśli, trzech punktów i jednego nagrania telefonem.
Jeśli chcesz zrobić z tego serię, zobacz, jak działają treści tworzone razem z klientami i twórcami w tekście twórca UGC, albo jak się ubrać do kamery w poradniku jak się ubrać do kamery. Jeśli Twoja firma sprzedaje w nowych kanałach, sprawdź TikTok Shop dla firm. Więcej o wideo w firmie znajdziesz w kategorii marketing.
Co zrobić dziś
Weź kartkę i napisz jedno zdanie: „Po tym nagraniu zespół ma wiedzieć, że…”. Pod nim trzy punkty, każdy jednym hasłem. Ustaw telefon przy oknie, na wysokości oczu, i nagraj dwie minuty rozmowy do jednej osoby, którą znasz. Nikomu nie wysyłaj. Obejrzyj po godzinie i zapytaj siebie, czy to Ty mówiłeś, czy ktoś z urzędu. To wystarczy, żeby wiedzieć, co poprawić w drugim podejściu.
